OPINIA

Bezrobotni

27 października 2016

Dziś mówię do setek, milionów nawet bezrobotnych, którzy nimi są, choć o tym jeszcze nie wiedzą.

Nie, nie chodzi o to, że rynek może się zmienić.

Nie chodzi o to, że ryzyko jest wpisane w nasze czasy, a najpewniejsza rzecz to zmiana.

W Archetice, przy aktywacji marek, pracowaliśmy w trzy-etapowym procesie: poznaj-podaj-pomnóż. Każdy z nich był ważny. Ale drugi pokazywał czy projekt się powiedzie. Widzisz, 90% osób na tym etapie polegało.

Nie ważne jak brzmiało ich konkretne indywidualne zadanie, które wtedy stało przed nimi – przedsiębiorcami – do wykonania. Kontakt z partnerem, bezpłatna usługa dla wybranych osób, napisanie tekstu, pozbycie się segmentu grupy docelowej. Nieważne. 90% osób tego nie wykonywało.

I co słyszałam w zamian?:

  • Nie chcę wypuszczać czegoś niedopracowanego
  • A co jak ktoś ode mnie skopiuje?
  • Jeszcze nie jestem gotów/ gotowa (tak, Panowie też tak mówili)

A najczęściej:

  • Eureka! I jeszcze zanim to zrobię to mogę zrobić to, to i TO grrrr …

 

Zgadnij co?

Zawsze to będzie niedopracowane. Życie to zmiana. Nie uciekniesz.

Zawsze ktoś skopiuje. Oby tak było – to Twoja osobista walidacja.

Nigdy nie będziesz gotów/ gotowa. To fatamorgana. Tylko droga do niej jest sensem.

 

Więc, uważaj!

Bo zamiast wykonać solidną robotę, możesz wpaść w wir budowania marki, budowania zasięgu, wydobywania głębi i przygotowania wizualizacji, czyli robić wszystko to, co jest sexy, ale co faktycznie przykrywa Twoje bezrobocie.

I tak, z aspirującego przedsiębiorcy z wielkimi planami i słowem Prezes na wizytówce, stajesz się cichym bezrobotnym, choć ręce masz pełne pracy.

 

Smuteczek?

Poczekaj. Są jeszcze jedni bezrobotni.

Nie wszystko co widać, się świeci.

To Ci, którym z jakiś powodów, w latach 90tych się udało. Może akurat trafili albo przez znajomości. Dziś: mają. I się nudzą.

Więc miast robić coś kreatywnego i twórczego, robią wszystko to, co nie właściwe: szukają podstępów, okazji do nabicia swojego ego, poniżają, nie szanują.

Nudzi im się. Ale zamiast tę energię wykorzystać na rozruch czegoś wartościowego, marnują ją na to, co w końcu się zawinie i wróci do nich.

Można ich poznać po totalnej niewiedzy na temat swojego (dużego czasem) przedsiębiorstwa: skąd się biorcą klienci? Które skrzydło generuje najwięcej zysku? Czego oczekują klienci? Dlaczego właśnie taka, a nie inna jest oferta?

Ok, ktoś mógłby powiedzieć, ze może to są inwestorzy, których interesuje tylko wartość wyjścia przedsiębiorstwa, a nie co się dzieje w bebechach.

Ale nie. Oni tymi bebechami zarządzają. Korzystają z jeszcze rozpędzonej rozpoznawalnością firmy kuli, która jednak toczy się już coraz wolniej, a oni nie będą wiedzieli dlaczego stanęła.

Niestety tacy są najgorsi, bo o ile Ci pierwsi, wyżej opisani się jeszcze starają, mają wizję, nadzieję i plany, to tym już się wyłącznie nudzi i …kwaszą.

 

Wniosek jest taki, że dopóki Twoje życie wygląda jak kawa pita cały dzień przed komputerem, to znaczy, że jesteś bezrobotny. Dopóki po drugiej stronie nie ma klienta, dopóki nie podejmujesz ryzyka, dopóki nie angażujesz swojego kapitału (i rezygnujesz z korzystania z toczącej się powoli kuli sprzed lat), nie jesteś przedsiębiorcą.

Więc jeśli chcesz nim być, to nie zaczynaj z tym chceniem w centrum uwagi. Znajdź klienta, rozwiąż jego problem, zainwestuj by pomnożyć ten efekt i pewnego dnia obudzisz się i będziesz. Prawdziwymi nie-bezrobotnym przedsiębiorcą.

Dopóki Twoje życie wygląda jak kawa pita cały dzień przed komputerem, to znaczy, że jesteś bezrobotny

Share This

Zapisz się na listę

Zapisując się na listę zgadzasz się na otrzymywanie cotygodniowych powiadomień od bie. Otrzymasz też dostęp do dwóch najważniejszych narzędzi w bie: bie assesment i I-faQtor.

FreshMail.pl